piątek, 2 marca 2007

Reasumpcja

Nadawanie testowe tego programu dobiegło końca, rozpoczynamy w związku z tym regularne audycje. Już niedługo, długo oczekiwana porcja informacji szokujących i powalających. Nie zmieniajcie kanałów, nie wyłączajcie odbiorników.

środa, 24 stycznia 2007

Onet a sprawa polska

Tym razem, słówko komentarza na temat popularnego portalu onet, który wraz z równie popularną interią tworzy jakże popularny w naszym życiu gospodarczym model duo(oligo-)polu. Nie będzie jednak rozważań o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.
Co zatem?
Proszę spojrzeć na tytuły odnośników do poszczególnych artykułów. Czytuję ten portal od lat i od pewnego czasu zauważam nieprzyjemną tendencję. To, że tytuł jest delikatnie mówiąc niekoherentny z treścią to można w jakiś sposób wybaczyć. Ale to, że często ktoś niepofatygował się przeczytać treść, a nagłówek (najlepiej opatrzony wykrzyknikami i niosący ze sobą duży ładunek emocjonalny) to już brak profesjonalizmu.
Najbardziej mnie boli jednak spadanie na poziom tabloidu- na razie jest to widoczne na etapie nagłówka na stronie głównej: "Za tydzień koniec świata!!!", "Podatki wzrosną o 18 %!!", w tym guście. Niestety nie wynotowałem. Z aktualnego wydania(10.00 24. stycznia 2007:) Marcinkiewicz bez "parasola ochronnego" PiS", "Masz mało punktów, pójdziesz do zawodówki","Doda nie jak dziewica". Sorry, ale gdybym chciał czytać Fakt to bym go kupował. Rozumiem, że trzeba adresować treść "do wszystkich", ale w praktyce oznacza to schlebianie coraz niższym gustom. Oraz uwstecznianie intelektualne coraz większej liczby osoby w coraz szybszym tempie.
Może, przerzucę się na Interię? Niby więcej kategorii, własne felietony... Ale nie mam złudzeń, że i tam dobra robota dziennikarska pójdzie na pysk.

poniedziałek, 22 stycznia 2007

Interesująco o Rosji...

w nowym poście Szczepana Twardocha na jego blogu, acz o wiele za mało. Zwracam uwagę na auto -komentarz do nasuwającej się kwestii endeckiej.
W odniesieniu do meritum: trochę śląsko - niemieckich fobii na tle wkraczania Armii Czerwonej. Polskich oczywiście też-moja świętej pamięci prababka tłukła mi basałykowi do tępego łba: "Od ruskich nigdy niczego nie dostaliśmy, to łobuzy, chachary i złodzieje", trochę nie na temat, który jest jak rzeka. Podróż, pociągi i przestrzenie Wschodu, Rosji, Azji (określeń używać wymiennie w zależności od chęci i barometra), to gotowa, podana wręcz na tacy fascynacja każdego globtrottera, omijającego M'Donaldsowy styl podróży i sieć hoteli Accor. Możliwość niesamowitych interakcji społecznych - o tyle interesujących że na pograniczu zrozumienia kontekstu cywilizacyjnego i najdzikszej barbarii.
Jedna uwaga: Rosjanie w pociągu różnią się już znacznie od Ukraińców, którzy jednak odrobinę swabodoj dyszajet. Można zatem zaliczyć jowialnej paznakomy, poczęstunków itp. I pomimo, że często od współpasażerów śmierdzi (acz po 40 godz. w pociągu to chyba nic dziwnego), jest czysto i bezpiecznie. Do momentu wjechania w granice Federacji Rosyjskiej, gdzie to tradycyjnych zagrożeń dla turysty należy bezwzględnie dopisać milicję rosyjską- jedyną mi znaną formację tak niechętnym obywatelom i bezczelnie okazującą władzię.

niedziela, 21 stycznia 2007

Jacek Prezydent

adres: http://www.jacekprezydent.blogspot.com/

Interesujący przypadek blogu politycznego. 3 razy tak, w domu i na zagrodzie, także i internet staje się zażartym polem walki ideologicznej.
Założony parę miesięcy przed wyborami samorządowymi, obecnie siłą rzeczą martwy.
Poświęcony jest tylko jednemu: piętnowaniu prezydenta miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Nie powiem, że szkalowaniu, albowiem były i obecny włodarz Pałacu Wielopolskich jest zamieszany w rozliczne afery i conajmniej niejasne interesy.
Wszystko to podane w kolejnych postach na opisywanym blogu. Zarzuty braku obiektywizmu oczywiście postawić można, zważywszy że autor jest nieznany.
Zainteresowanym szczegółową analizą działania czarnego pijaru (nawet jeżeli w dobrej intencji - jest to jego modelowy przykład), oraz smrodkiem unoszącym się wobec lokalnych władz (w większości gmin wygląda to podobnie śmiem twierdzić)- zachęcam do spojrzenia. Proszę się tylko nie ubrudzić:)

Dziennik Szczepana Twardocha

Adres: http://www.dziennik.twardoch.pl/
Blog autorsko - publicystyczny, pisarza (żeby nie rzec tfurcy:)), filozofa, śląskiego patrioty Szczepana Twardocha.
Niejednolita treść, często bardzo trudna w odbiorze, ze względu na erudycyjny charakter wypowiedzi. Zakres prezentowanych poglądów dosyć jednoznaczny, ale podany w takiej formie, że zmusza przynajmniej do zastanowienia się nad ich sensem. Wymiana poglądów ze Szczepanem może skończyć się przyjęciem jego poglądów, obawiam się:).
Warty uwagi jest wpis : "Wyznania prowincjusza". Eseistyka na najwyższym poziomie, rzecz o zakorzenieniu i tradycji europejskiej, według autora martwej.
Jako mieszkańca Krakowa pojawiająca się niechęć Twardocha do mego miasta oczywiście nie zachwyca, uważam że jego zdanie jest mocno ale to mocno niesprawiedliwe. Autor dał się ponieść krzywdzącym uogólnieniom, co jest zdaje się jego pewną cechą osobowościową pojawiającą się i w innych postach. Nie mniej jednak wysoka sprawność warsztatowa powoduje, że można łaskawie mu to wybaczyć.
Polecam także wpisy: Wartość semiotyczna, Indogerman, Człowiek dywizja

sobota, 20 stycznia 2007

Jeszcze Polska nie zginęła... Jeszcze

Adres: http://jeszczepolska.salon24.pl/index.html
Autor: ?

Blog z zupełnie innej beczki. Przeczytany przypadkowo, chyba dopiero co założony. Nawet nie chyba, ponieważ znajduje się tam tylko jeden post.
Piszę o nim właśnie ze względu na jego treść. Jest to niegłupie rozważanie na temat kondycji Policji Państwowej z punktu widzenia społecznego. Mam do dodania parę rzeczy, ale szczególnie konkluzja jest prawdziwa. Mając możliwość spojrzenia od wewnątrz na tą instytucję, z racji pełnionych niegdyś funkcji, mogę tylko potwierdzić- że szacunek należy się za coś, nie jest nigdy dany raz i na zawsze. A niestety Policja i jej zasoby kadrowe są dramatycznie pozbawione choćby możliwości wyrabiania sobie szacunku.

Mam nadzieję, że autor tego bloga nie poprzestanie na jednym poście.

Co nowego u Przemka.

Adres: http://pszemau.com/blog/
Autor: Przemysław Bociąga, Warszawa
Nowego akuratnie nic, albowiem autor jest nie mniej chimeryczny ode mnie. Niemniej jednak pragnę zwrócić uwagę akurat na ten blog. Z kilku powodów.
1. Jest pisany nienaganną polszczyzną. Rzecz przy korektorach pisowni sama w sobie nie taka istotna, chodzi więc raczej o stylistykę i kulturę wypowiedzi.
2. Przykład dobrze prowadzonego bloga- raczej wyważony, dotykający kilku tematyk, w dobrej oprawie.
3. Poglądy autora są mi zasadniczo bliskie, prawicowe, ponadto zawierają opis ciekawej batalii na linii prasa - władzuchna lokalna.
Ponadto bardzo trafna ocena sprawy pani Krawczyk i tzw. seks afery samoobrończej (samogwałt z pobiciem?), obrazoburczy i niepoprawny politycznie komentarz do zakażania AIDS przez murzyna w Warszawie. Także i wpis na temat p. Owsiaka - zasadniczo prawdziwy ale nieobiektywny, dający pole do niepotrzebnych polemik.

Będziemy tu wracać, marudzić i domagać się jeszcze.

Rozpędówka zwana w poważnych redakcjach wstępniakiem

Jestem namiętnym czytaczem. Pasożytuję wręcz na słowie pisanym. Głód litery oddającej myśl ludzką, znalazł zaspokojenie w internecie- nigdy nie dość czytania. Portale, witryny, encyklopedie, książki kucharskie, wszystko. Wreszcie blogi- zazwyczaj znajomych którym się chce. Mnie się nie chciało. Wysoko skonkretyzowana dawka czytelnicza. Skinięcia głową, bądź pomrukiwanie ze złością.
Przeglądając to wszystko, uznałem że należy się mnie i im: autorom wszelakim, słowo czy to komentarza czy po prostu zaznaczenia, że przyjęło się do wiadomości. Można owszem komentować, ale... Jestem egocentrykiem- wszystko co napisałem, czy ew. chcę skomentować, będę miał w jednym miejscu.
Tutaj.
Zaznaczam, że przegląd będzie prowadzony chimerycznie, absolutnie subiektywnie, i z zachowaniem praw autorów. Może się zdarzyć komentarz do publikacji papierowej, ale rzadko. W końcu to takie staroświeckie.
Zapraszam.
Red nacz.